wtorek, 18 lipca 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #97 "Osobliwość ciszy" Alicja Masłowska-Burnos

Osobliwość ciszy to trzecia, ostatnia część Trylogii Ciszy autorstwa Alicji Masłowskiej-Burnos.




O dwóch poprzednich częściach: Nie wchodź w moją ciszę (1) pisałam tutaj, Odprowadzam ciszę (2) pisałam tutaj

/.../ ona kolejna zatapia się w osobliwości ciszy, kaleczy ją osobliwość ciszy. /.../ Ilu nas jeszcze okaleczy osobliwość ciszy - zanim to piekło się skończy?
/str. 155/

Maja w dalszym ciągu musi zmierzyć się z demonami przeszłości. Jjest szczęśliwą żoną i matką, zadowoloną właścicielką Euforii. Jednak wciąż w głowie tkwią tragiczne zdarzenia sprzed lat, które jeszcze nie jeden raz przypomną o sobie.

Przeszłość nie jest krainą, którą tak łatwo opuścić.
/str. 24/

I ten cytat dokładnie oddaje myśl przewodnią trzeciej części Trylogii Ciszy. 

Osobliwość ciszy poprowadzona jest w dwóch przedziałach czasowych. Autorka wraca niejednokrotnie do przeszłości głównej bohaterki, do wydarzeń, które odcisnęły piętno na psychice Mai. 

Powieść, szczególnie ta trzecia część napisana jest z ogromnym rozmachem. Świadczy o rozwoju talentu Alicji Masłowskiej-Burnos. Ten psychologiczny thriller trzyma czytelnika w napięciu od pierwszych stron aż do samego końca, do Epilogu. 

Na uwagę zasługują  bardzo rozbudowane, przemyślane, żywe dialogi. Szczególnie te prowadzone między "businessmenami", twarde, męskie, niepozbawione wulgaryzmów, ale za to jakże prawdziwe.

Główna bohaterka znów dostarcza nam ogromnych emocji przez zwykłą sympatię, zainteresowanie, czasami współczucie, aż do złości i bezradnej litości. 

Akcja w dalszym ciągu toczy się szybkim tempem, nagłe zmiany sytuacji są nierzadko bardzo zaskakujące.

Polecam ten thriller szczególnie tym, którzy mają stalowe nerwy. 

Za książkę dziękuję Autorce.


poniedziałek, 17 lipca 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #96 "Prawdziwa miłość" Krystyna Mirek


Prawdziwa miłość autorstwa Krystyny Mirek to trzecia, ostatnia część Sagi Rodu Cantendorfów.




 

O poprzednich częściach pisałam: o Tajemnicy zamku (1) - tutaj, o Cenie sczęścia (2) - tutaj.

Mroczna tajemnica zamku Cantendorf została rozwiązana. Pozostaje jeszcze kwestia co stanie się z Aleksandrem, jak potoczą się losy złej Lady Adler, a przede wszystkim czy wiedźma uratuje Kate i jaka przyszłość czeka wszystkich bohaterów.

Proszę Państwa, Oto bajka. Bajka dla dorosłych. Tu nie wszystkie charaktery czarne zostają nimi do końca. Nie zawsze ci wspaniali, odważni i mężni trwają w sławie do kresu swoich dni. Tu wszystko się może zdarzyć i tak się wydarza. 

Trzecia część sagi w niczym nie odbiega od poprzednich dwóch. Mnóstwo zaskakujących sytuacji, dreszcz grozy towarzyszą nam do ostatnich kart powieści.

Wszystko okraszone porządną dawką sarkazmu, prześmiewczym humorem.

Jest w Prawdziwej miłości jednak nuta bajkowego uniesienia, swoista magia.

To były wartościowe napary. Z dobrych ziół, zbieranych ze znawstwem w najlepszych miejscach, gdzie rosły w naturalnym środowisku. Na pewno nie grzecznie w rządku w przydomowym ogródku. Takie nie miały swojej mocy. Za prawdziwymi ziołami trzeba się nachodzić, szukać na bagnach i w chaszczach, czasem nocą albo bladym świtem. Wiedzieć, w jaki sposób zbierać i przechowywać. Ich moc jst wielka, ale ulotna, łatwo ją stracić. Te jednak były doskonałe. Suszone zgodnie ze starymi zasadami sztuki i odpowiednio spreparowane według tajnych receptur.
/str. 94/

Ale można też odnaleźć ducha czasu z tamtejszymi tradycjami i obyczajami.

Dwie panny bez posagu, za to z bogatą biografią obfitującą w szaleńczą miłość, zerwane zaręczyny, długi ojca i różne niekonwencjonalne zachowania, jak choćby spotkania z mężczyzną sam na sam, to nie materiał na żonę dla szanowanego obywatela. Wbrew pozorom mężczyźni też muszą się liczyć z opinią publiczną czy głosem własnej rodziny. Tylko hrabia mógł do woli lekceważyć konwenanse.
/str. 163/

Prawdziwa miłość to romantyczna lecz bez kiczowatości kontynuacja opowieści przede wszystkim o kobietach, o ich różnych charakterach, ich postawach i przekonaniach. O walce, jaką toczą kobiety od wielu, wielu wieków: walce rozumu z sercem. 

Polecam tę bajkę dla dorosłych nie tylko na letnie wieczory.

Za możliwość przeczytania Sagi dziękuję Wydawnictwu Edpiresse Książki. 





sobota, 8 lipca 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #95 "Gotowe na zmiany" Krystyna Śmigielska

Dzisiaj opowiem Wam o książce, którą polecam nie tylko na wakacje:




Podnosząc się rano z łóżka, nie mamy pojęcia, jakie niespodzianki zgotuje nam rozpoczynający się właśnie dzień /.../
/Epilog/

Gotowe na zmiany Krystyny Śmigielskiej to właśnie taka powieść wręcz naszpikowana niespodziankami.

Dwóch zrozpaczonych i nieco przerażonych mężczyzn: uroczy mecenas Konstanty oraz zwariowany Stanisław wyruszają w podróż pełną przygód w poszukiwaniu swoich ukochanych. Bowiem Lucyna, żona Kostka i Kasia, ukochana Stana nagle zniknęły. Zostawiły jednak bardzo, z pozoru,  niejednoznaczne wskazówki...

Przezabawna, lekka i napisana z ogromnym poczuciem humoru historia, która mogłaby przydarzyć się każdemu.

Ze zdziwieniem musiał przyznać, że męskie towarzystwo, bardzo mu odpowiadało, zwłaszcza brak pytań w stylu "Jak minął dzień, kochanie?" oraz jakichkolwiek pretensji czy wyrzutów. Jedynym mankamentem tego dziwnego związku był celibat. No, cóż...
/str. 39/

Jednak ma ta historia drugie dno. Konstantemu, kochającemu, wiernemu i dbającemu o żonę adwokatowi nagle świat wali się na głowę. Zniknięcie żony, tajemniczy Stan Łaski, który nagle pojawia się w jego życiu, kupon loterii oraz ponętna i intrygująca pani Basia, poważnie zaburzyło spokój i do głębi wstrząsnęło zrównoważonym prawnikiem.

Barwne i zabawne opisy zarówno postaci jak i sytuacji i wydarzeń dopełniają świetność Gotowych na wszystko.  Autorka, Krystyna Śmigielska, wszak znana jest z tych pięknych, "okrągłych", dopracowanych zdań.

Fizjonomię miał Szukalski wprost wymarzoną do prawniczego zawodu. Już na pierwszy rzut oka można było spodziewać się po nim niewzruszonego spokoju, cierpliwości i nieustępliwego dążenia do wybranego celu. Takie połączenie ciapy z upierdliwym, niczym niedającym się przekonać twardzielem.
/str. 248/

Nie podoba mi się okładka powieści. I wcale nie dlatego, że nie lubię wizerunków twarzy na nich, ale te postaci jak i tło oraz napis rodem z Hollywoodu mają się nijak do treści Gotowych na wszystko.

Gorąco polecam tę opowieść nie tylko jako wakacyjną lekturę.


piątek, 30 czerwca 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #94 "Między niebem a Lou" Lorraine Fouchet


Między niebem a Lou autorstwa Lorraine Fouchet, swoją premierę we Francji miała 10 marca 2016 roku.




W Polsce ta powieść ukazała się 12 czerwca 2017 roku w tłumaczeniu Iwony Banach.






Lorraine Fouchet - urodzona w Neuilly-sur-Seine, pisać chciała już od dzieciństwa. Swoje życie dzieli między Rzym, Yvelines i pięknie opisaną w powieści wyspę Groix.

Między niebem a Lou jest pierwszą z osiemnastu powieści Autorki (wydanych w latach 1990 - 2017) przetłumaczoną na język polski. Jak już wspomniałam, tłumaczenia podjęła się Iwona Banach, która książkę opatrzyła bardzo przydatnymi przypisami.

Jo nie może pogodzić się ze śmiercią ukochanej żony Lou. Mała wyspa, na której małżonkowie spędzili całe swoje życie, przypomina mu na każdym kroku o tej bolesnej stracie. Emerytowany lekarz kardiolog podczas odczytywania testamentu dowiaduje się, że żona zostawiła mu niezwykle ważną misję do spełnienia.

Gdy na wybrzeżu zapada noc, ktoś tam na skrzypcach jeszcze gra, ale w Beudeff jest akordeon, to nie po piwie płynie ta łza. Bo akordeon starego Jo morską melodię starą gra, a w twoich oczach rozbryzgi fal, gdy na deszcz zbiera się aura zła.
/str. 285/

Między niebem a Lou to swego rodzaju pamiętnik, dziennik wszystkich członków rodziny Jo, ale także przyjaciół i znajomych, pisany dla Lou.
To powieść o śmierci, o bezpowrotnej stracie ukochanej osoby, ale bez tej okropnej, rozlazłej tkliwości. To nie jest ckliwa powieść. Jest w niej nostalgia, jest tęsknota. To pięknie napisana opowieść prawdziwie uczuciowa.

Taka właśnie jest wyspa Groix. Nie ma sentymentalizmu, są uczucia, nie ma tanich gadek, jest działanie, nie ma samotności, jest solidarność. Ludzi się rodzą, umierają, a między tymi dwoma momentami żeglują, kochają, łowią ryby, boją się, między niebem a morzem.
/str. 71/

Polecam tę książkę wszystkim tym, którzy oczekują od lektury porządnej dawki emocji: smutku, który doprowadza do prawdziwych łez, niekontrolowanych wybuchów śmiechu i radości, zdziwienia, czasem złości.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.






poniedziałek, 12 czerwca 2017

Czytaj, czytaj, czytaj: #93 „Ostatnia arystokratka” Evžen Boček

Ostatnia arystokratka to pierwsza z trzech części cyklu Arystokratka autorstwa Evžena Bočka.




Evžen Boček - urodzony w 1966 roku w Kyjov, czeski pisarz, absolwent Uniwersytetu Masaryka w Brnie, kasztelan zamku w Miloticach na Morawach, początkowo pisał pod pseudonimem Jan Bittner (powieść Deník kastelána). 

Ostatnia arystokratka ukazała się w styczniu 2015 roku, kolejna część Arystokratka w ukropie została wydana styczniu 2016 roku, obie w tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego. Trzecia część cyklu zatytułowana Aristokratka na koni ukazała się w 2016 roku, dotychczas nie została przetłumaczona na język polski. 

Maria, dziewiętnastoletnia tytułowa bohaterka, przenosi się wraz z rodzicami z USA, gdzie dotychczas mieszkali, do odzyskanego w spadku majątku Kostka w Czechach. Na miejscu, po pełnej perypetii podróży zastają zamek wraz ze „służbą”: kasztelanem, kucharką i ogrodnikiem.

Wprawdzie powieść porusza ważny problem odzyskiwania majątków dawnych właścicieli ziemskich, nie można jej traktować poważnie. Ostatnia arystokratka aż tryska tym specyficznym, czeskim humorem. Autor ukazuje nam galerię postaci, mocno przerysowanych, jak na karykaturę przystało, ze swoimi przywarami. 

Najwyraźniej nie jestem prawdziwą arystokratką. Nie żebym kłamała (przynajmniej nie świadomie), /.../ nikomu nie zawracam głowy, choć powody by się znalazły - na przykład Jaruś śmierdzi jak prosię - ale niedziwiącego się genu w moim DNA albo brakuje, albo jest znacznie osłabiony. Zresztą błękitną krew mam przecież rozrzedzoną przez plebejskie pochodzenie matki.
/str.222/  

Wspaniała rozrywka złożona z ogromnej ilości gagów. Wydarzenia przedstawione w tej powieści są tak nieprawdopodobne, że aż możliwe.  

Ostatnia arystokratka otrzymała nagrodę Milosłava Švandrlíka za „najzabawniejszą książkę roku”. Była również nominowana w „Plebiscycie Książka Roku 2015” na portalu lubimyczytać.pl. 

Z przyjemnością sięgnę po kolejne dwa tomy z cyklu Arystokratka.


Polecam tę powieść szczególnie jako antidotum na smutki i problemy dnia codziennego.


A za udostępnienie książki dziękuję Wydawnictwu Stara Szkoła.